O mnie

Wojtek Szydłowski

Trzy słówka o mnie (no może kilka więcej)

Cześć. Mam na imię Wojtek. Jestem facetem po czterdziestce, mam żonę i dwójkę wspaniałych dzieci. Moim rodzinnym miastem jest Dzierżoniów. Tu właściwie spędziłem prawie całe swoje życie (poza studiami i czasem kiedy przez półtora roku mieszkałem w Londynie). Dobrze mi tu i nie zamierzam się stąd wyprowadzać, tym bardziej, że swoją pracę mogę wykonywać z każdego miejsca na Ziemi (nie widzę więc sensu w mieszkaniu w dużym mieście i sterczenia godzinami w korkach). Oczywiście to nie jest tak, że poza Dzierżoniowiem świata nie widzę. Uwielbiam podróżować i zwiedzać nowe miejsca, ale dobrze mieć jest dom, do którego zawsze można wrócić. Poza tym tutaj mieszka większość moich przyjaciół i rodzina, a to dla mnie najważniejsze w życiu (i dla moich dzieci, żeby być blisko dziadków).

Odebrałem solidne wykształcenie dzięki poświęceniu moich rodziców. To największy kapitał jaki mam, i co ważne, taki którego nikt mi nie odbierze. Ukończyłem ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, gdzie dogłębnie "studiowałem" zarządzanie przedsiębiorstwem. Skończyłem też studia podyplomowe z inżynierii internetowej na Politechnice Wrocławskiej, a nawet przez 3 lata studiowałem prawo. Prawa niestety nie skończyłem, bo wyjechałem do Wielkiej Brytanii, a po powrocie do kraju miałem już dużo ciekawsze rzeczy zaplanowane do zrobienia i na uczelnię prawniczą po prostu nie wróciłem. Studiów prawniczych najbardziej odżałować nie może moja Babcia, która łożyła "kasę" na te moje studiowanie (studiowałem zaocznie równolegle z robieniem kariery naukowej i towarzyskiej na ekonomii). Za to Cię Babciu z tego miejsca serdecznie przepraszam, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że to była dobra decyzja (prawnik byłby pewnie ze mnie marny, bo nie specjalnie ciągnie mnie do tego zawodu, niemniej jednak wiedzę którą wyniosłem ze studiów prawa jak najbardziej wykorzystuję przy prowadzeniu biznesu).

A właśnie à propos prowadzenia własnego biznesu, bo w końcu o tym ma być ten blog. I to nie byle jakiego biznesu tylko "wzorowego" :-) Wzorowy czyli doskonały i bezbłędny czyli taki biznes, którego na pewno... się nikomu prowadzić nie uda. No bo po prostu nie ma biznesu, w którym jego właściciel nie popełnia żadnych błędów albo nie mógłby coś zrobić lepiej. Zawsze jest coś do poprawienia, coś można zrobić inaczej, mniejszym wysiłkiem albo mniejszym kosztem, albo bardziej wydajniej. Nazwałem blog „Wzorowy Biznes” w sumie trochę na przekór. I nawet nie chodziło mi tu o dążenie do ideału, ale bardziej o unikanie typowych błędów w prowadzeniu własnej firmy. Błędów, które bywają bardzo kosztowne, a często zabójce dla Twojego biznesu. Błędów, które ja przez te lata popełniłem całe mnóstwo. Właściwie jak spojrzę teraz w przeszłość i przypomnę sobie ile głupstw narobiłem prowadząc interesy i inwestując, to wręcz nie mogę uwierzyć, że wciąż jeszcze działam i nie zbankrutowałem.

Zanim w 2004 roku rozpocząłem własną działalność gospodarczą interesowałem się giełdą. Pamiętam to jakby było dzisiaj, kiedy z gazet, które przynosił do domu mój Tato, wyławiałem część dotyczącą giełdy i czytałem wiadomości ze spółek giełdowych. Sam rysowałem sobie wykresy notowań (nie było tego dużo, bo pamiętam, że na parkiecie było notowanych raptem pięć spółek, a sesje odbywały się tylko raz w tygodniu), a później namawiałem Tatę, aby w coś zainwestował. Pamiętam też, że pierwsze większe zarobione własne pieniądze (za zrywanie chmielu w Niemczech kiedy byłem po pierwszym roku studiów) przeznaczyłem na grę giełdową. I doskonale pamiętam jak połowę z nich na giełdzie... straciłem, a przede wszystkim jak się wtedy czułem i jaką traumę przeżyłem. Ale pamiętam też jak mi się tą stratę z nawiązką udało odrobić i jak później regularne zyski giełdowe pozwoliły mi zasilać studencki budżet i prowadzić bardzo bujne życie towarzyskie na studiach. Zresztą temat inwestowania na różnych giełdach przewijał się przez całe moje dorosłe życie (akcje, obligacje, Forex czy ostatnimi czasy kryptowaluty). Ba, ja nawet swoją pracę magisterską w 2000 roku pisałem z tematów giełdowych (dokładnie o derywatach - kontraktach futures i opcjach, kiedy to w Polsce dopiero raczkowało).

Praktycznie całe moje dorosłe życie prowadziłem własną firmę. Nie oznacza to, że nie pracowałem także w korporacji. Przez osiem i pół roku pracowałem w amerykańskiej firmie Greenbrier produkującej wagony towarowe w Świdnicy. Zajmowałem się tam zakupami części do wagonów z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Francji, Szwajcarii, Szwecji, Czech i Słowacji. W Greenbrier przez jakiś czas byłem także "Black Beltem" (przeszedłem pół roczny kurs) czyli prowadziłem grupę ekspertów i w oparciu o metodologię Six Sigma zajmowałem się poprawianiem różnych procesów w firmie. Wiem zatem z czym się wiąże praca w "korpo" i wiem też, że czas tam przepracowany nie był czasem zmarnowanym. Wręcz przeciwnie. Uważam, że bardzo dużo się tam nauczyłem.

Korporacja korporacją, ale u osób takich jak ja, które zawsze marzyły o tym, żeby coś robić na własną rękę i nie mieć szefa na sobą, prawdziwe spełnienie przychodzi wraz z uruchomieniem własnej firmy, własnego biznesu. Ja oficjalnie zacząłem to robić w 2004 roku, a moim pierwszym przedsięwzięciem był portal internetowy. Był to, a właściwie jest (bo wciąż prężnie działa), portal filmowy kinomaniak.pl. I muszę przyznać, że miałem to szczęście w życiu, że ten pierwszy biznes mi wypalił. Coś co zaczęło się jako zajęcie czysto hobbystyczne, przerodziło się w dochodowy interes, który istnieje i działa do dziś. Może już nie generuje takich przychodów jak kiedyś, ale zawsze pieniądze z kinomaniaka stanowiły sporą część moich dochodów. Ba. Kinomaniak ratował mi życie już kilkakrotnie, kiedy w życiu miałem gorsze momenty finansowe. Zresztą kinomaniak.pl to temat rzeka i pewnie nie jeden raz opowiem o nim na tym blogu. Tu wspomnę tylko o tym, że spółkę, w której był ten portal wprowadziłem w marcu 2012 roku na giełdę (na blogu pewnie też opowiem o tym, dlaczego nie był to dobry pomysł).

Żeby Was tu całkiem nie zanudzić moim życiorysem powiem tylko, że przez te wszystkie lata prowadzenia biznesu we własnych spółkach (polskich i brytyjskich) bądź jako prezes zarządu w spółkach innych podmiotów, zajmowałem się przede wszystkim biznesem związanych z nowymi technologiami - od portali internetowych, poprzez gry internetowe a na sklepie internetowym kończąc (sprzedawałem kiedyś zabawki :-) ). Jak to w życiu i biznesie bywa - część z tych przedsięwzięć okazało się sukcesem, niektóre wychodziły "na zero" lub dawały na tyle mały zysk, że nie opłacało się ich ciągnąć, a jeszcze inne kończyły się spektakularną klapą. Jest jeszcze spora ilość pomysłów, które zacząłem realizować, ale z różnych przyczyn (np. zmiany prawne w Polsce) musiałem je zawiesić lub całkowicie porzucić. Przez ten czas zebrałem trochę doświadczeń i wiedzy, wiem też co powinienem zrobić kiedyś inaczej (tak, wiem - Polak zawsze mądry po szkodzie), a za co w ogóle się nie brać. I o tym wszystkim będę chciał pisać na tym blogu.

 

Dla kogo jest ten blog i o czym tutaj będzie mowa?

Nie uważam się za żadnego guru w prowadzeniu biznesu. Nie jestem też omnibusem, który posiadł wszelką niezbędną wiedzę z tego zakresu. Wiem, że bardzo dużo mi jeszcze brakuje w kwestii wiedzy i samego doświadczenia. Wiedzę cały czas staram się poszerzać (dużo czytam, korzystam z różnego rodzaju kursów), ale jak to pewne przysłowie mówi „człowiek całe życie się uczy, a i tak głupi umrze”. Co do doświadczenia to je się nabywa wraz z czasem, a właściwie z kolejnymi problemami w firmie, z którymi się człowiek spotyka i które w jakiś sposób próbuje rozwiązać. Z wiekiem pewnie tych podjętych prób rozwiązania różnych problemów jest coraz więcej, ale i tak wszystkiego nie da się doświadczyć czy przeżyć. Dlatego każdy przedsiębiorca ma inne doświadczenia, bo co innego przeżył i z innymi problemami się mierzył. Ja na tym blogu będę chciał opowiadać o moich doświadczeniach w biznesie, o moich spostrzeżeniach i przemyśleniach.

Blog „Wzorowy Biznes” z założenia ma być przeznaczony dla początkujących przedsiębiorców albo tych, którzy nimi chcą dopiero zostać. Większość startujących biznesów nie przetrwa roku i niestety ma to związek z ich właścicielami. Brakuje im wiedzy i doświadczenia, a błędy, które się popełnia w początkowej fazie rozwoju firmy najczęściej są dla niej zabójcze. Jak to mawiał mój świętej pamięci wujek z Gdańska „najpierw trzeba utopić (doprowadzić do upadku) kilka firm, aby się czegoś nauczyć i móc z sukcesem prowadzić kolejną firmę”. I chyba właśnie po to chcę prowadzić tego bloga. Chciałbym, aby rozpoczynający swoją przygodę z biznesem przedsiębiorcy mieli szansę przetrwać ten pierwszy rok i się rozwinąć. Bo ich sukces przełoży się również na sukcesy innych przedsiębiorców (również takich jak ja). To bardzo prosta zasada. Jeśli ktoś dużo zarabia, jego firma generuje zyski, to najczęściej też dużo wydaje. Kupuje usługi i towary, reklamuje się, jeździ po kraju i po świecie, śpi w hotelach, jada w restauracjach, kupuje wczasy, edukuje dzieci, leczy się prywatnie i tak dalej i tak dalej, można by wymieniać bez końca. Taki przedsiębiorca po prostu napędza gospodarkę i pobudza koniunkturę. A to wszystko pozytywnie wpływa na inne przedsiębiorstwa i ludzi żyjących w tym kraju. Dlatego zawsze mierzi mnie ta zazdrość w stosunku do przedsiębiorców odnoszących sukcesy, jak ludzie życzą źle tym „wrednym kapitalistom”. Ci ludzie po prostu nie rozumieją tej prostej zależności – im więcej będzie w Polsce przedsiębiorstw odnoszących sukcesy, tym nam wszystkim będzie lepiej. Dlatego jak zawsze bardzo kibicuję (i mam nadzieję, że teraz będę mógł poprzez tego bloga również jakoś wspierać wiedzą i doświadczeniem) tym wszystkim przedsiębiorczym ludziom, którzy chcą coś zrobić. Mam nadzieję, że i Wasz pierwszy biznes okaże się sukcesem i będzie nie tylko utrzymywał Was i Wasze rodziny, ale również dawał Wam masę frajdy i satysfakcji.

Moim zamysłem jest, żeby „Wzorowy Biznes” nie dostarczał jedynie wiedzy, ale również był dawką humoru. Stąd pomysł na dział „Biznes na wesoło”, gdzie od czasu do czasu będę zamieszczał śmieszne memy oraz zabawne reklamy. Ma to być taka odskocznia od codziennej ciężkiej pracy. Liczę, że przypadnie Ci to do gustu i będziesz często tutaj zaglądać.

Z czasem, pod warunkiem, że blog ten będzie miał odpowiednią liczbę odwiedzających, będę chciał stworzyć społeczność przedsiębiorców – zamknięte forum, dział ogłoszeń o pracę czy nawet katalog Waszych firm. Fajnie by było, gdyby „Wzorowy Biznes” mógł stać się miejscem wymiany Waszych doświadczeń i wiedzy.

I to byłoby na tyle. Zachęcam do odwiedzania i czytania bloga oraz komentowania.

Wojtek Szydłowski

 

SKONTAKTUJ SIĘ ZE MNĄ

Zaloguj się

Lub    

lub

Utwórz konto

lub

Forgot your details?

Zaakceptuj regulamin i wszystkie zgody aby się zalogować.